Sklep Afrykański

O Jaksonie, który przegrał walkę z AIDS

Ilekroć myślę o Afryce i przygodach, które tam przeżyłem, przychodzą mi do głowy konkretni ludzie i związane z nimi przeżycia. Niestety, wielu z nich nie ma wśród żywych. W głównej mierze AIDS, lecz również inne choroby sprawiają, że średnia życia w Afryce nie przekracza pięćdziesiąt lat. Wspominając tych ludzi, ogarnia mnie zawsze dziwne, ciepłe uczucie. Związane jest ono zapewne z tym, iż Afrykańczycy głęboko wierzą, że żyją jako tak zwani ,,żywi zmarli’’ tak długo, jak długo istnieje ktoś, kto o nich pamięta.

Jaksona poznałem podczas mojego pierwszego pobytu w Malawi, był wtedy młodym, wesołym, siedemnastoletnim chłopcem, żywo zainteresowanym mieszkającym pod namiotem w jego wiosce ,,Muzungu’’ z dziwnego kraju. Pamiętam, jak wypytywał mnie o różne aspekty życia w Europie. Wielkie zdziwienie i wesołość wzbudzało w nim moje dziwaczne zachowanie wynikające z nieznajomości Afryki. Najbardziej bawiło go, gdy okazywałem zdenerwowanie z tak błahego powodu, jak niepunktualność komunikacji samochodowej. Bo niby dlaczego ,,bus’’ do Lilongwe, który ma wyjechać o godzinie siódmej rano, nie miałby wyjechać o godzinie czternastej, przecież w końcu wyjechał… Dopiero później nauczyłem się tego, że w Afryce okazywanie pośpiechu i niecierpliwości jest kompletnie niezrozumiałe i śmieszne. ,,Bo przecież to ludzkie działanie wywołuje czas, nie odwrotnie’’.

Podczas którejś z kolejnych wizyt w jego wiosce przyszedł do mnie i powiedział ze smutkiem w głosie, że jest chory na AIDS. Spotkałem Jasona jakieś dwa lata później, oznajmił mi, że jest już zdrowy i właśnie się ożenił. Wiedziałem już wtedy, że postrzeganie czasu przez Afrykańczyków sprawia, że nie wiążą tej choroby z jej skutkami, jeżeli od chwili jej stwierdzenia do śmierci upływa zbyt długi okres. W wielu językach afrykańskich brak jest nawet wyrażeń na określenie dalszej przyszłości.

Spotkałem Jaksona jeszcze kilka razy, nigdy jednak nie wracaliśmy do tego tematu, aż któregoś razu, gdy dowiedział się, że jestem znowu w Malawi, odnalazł mnie. Przytulił się mocno i powiedział – „Przyszedłem się pożegnać, Bracie”. Kilka miesięcy później dowiedziałem się, że odszedł.

Categories : Afryka